Jesienna chandra?

Stylowe Kobietki!

Tyle słyszę ostatnio o jakiejś dziwnej magicznej chandrze jesiennej. Podobno wszyscy teraz chorują na okresową depresję z braku słońca, ciepła itd. Zewsząd słyszy się narzekania na tę pogodę, że zbyt pochmurno i w ogóle tak jakoś źle. Jak mnie to denerwuje! Jasne, każdy może mieć gorszy dzień, a nawet dni. Sama miałam ostatnio dość kiepski nastrój. Rzeczywiście brak ciepła i słońca dokucza, brakuje nam witaminy D, ale może byśmy przestali widzieć w jesieni tylko wroga dobrego humoru i zaczęli dostrzegać w tej porze roku pozytywy? Gdy słyszę wokół, z radia, telewizji „to wszystko przez jesienną chandrę”, naprawdę zaczynam mieć wrażenie, że też ją powoli łapię. A przecież tak lubię jesień!

Proponuję Wam czasem i na siłę poszukać czegoś, co Was w jesieni cieszy. Obiecuję, że nastrój się Wam poprawi, a jeśli znajdziecie coś, co Was prawdziwie urzeknie, być może jesień stanie się jednym z Waszych ulubionych okresów. Piszę z własnego doświadczenia Kochane. Kiedyś nie znosiłam tych mglistych, wydawało się, że brudnych i nieprzyjemnych dni. Miałam dość już smętnego klimatu. Postanowiłam to zmienić. Nie chciałam więcej żadnej jesieni spędzić w poczuciu dziwnej beznadziei. Po krótce okazało się, że jesień nie była niczemu winna. Sama siebie nastawiałam do niej negatywnie. Wystarczyło, że zmieniłam parę rzeczy w swojej codzienności i na siłę szukałam w jesieni radości. W pewnym momencie zauważyłam, że tak kochany przeze mnie jazz, muzyka klasyczna, poezja i niektóre filmy w połączeniu ze sobą i z deszczowymi dniami, kolorowymi liśćmi tworzą bardzo przyjemny klimat. Potem doszło do tego kakao, kawa, pogaduszki z przyjaciółkami, długie spacery po lesie czy parku… byłam kupiona. Pinterest też tu bardzo pomógł swoimi inspiracjami jesiennymi, przepięknymi zdjęciami codzienności, której doświadczałam. 

Tak więc wszystko jest kwestią chęci i proszę, nie dajcie sobie wmówić, że musicie mieć jesienną depresję, bo wszyscy ją mają, że musicie być przygnębione, bo generalnie wszyscy są. Znam wiele osób, które zwyczajnie znajdują radość w jesieni. Choćby moja najdroższa przyjaciółka Madzia. Odkąd pamiętam zachwycała się deszczem, spacerami przy kapuśniaczku bez parasola nad głową. Uważała, że to jest w jakimś sensie romantyczne. Długo nie mogłam jej zrozumieć, aż w końcu sama polubiłam deszcz. Uważam, że dźwięk spadających kropel na dachy, ulice, parapety jest piękny, a w każdym razie ma w sobie coś uspokajającego. Jeśli chodzi o spacery, nie lubię moknąć, więc zabieram parasolkę. Nadal nie rozumiem Madzi w stu procentach. Nauczyła mnie jednak czegoś bardzo ważnego, że trzeba cieszyć się z małych rzeczy, czasem z tych, które nas denerwują.

Mogłabym się tu jeszcze długo rozpisywać, ale przypuszczam, że niewiele z Was przeczytałoby tak długi tekst. Chciałabym Was jeszcze dodatkowo zainspirować, więc wrzucam poniżej zdjęcia, które zrobiłam. Przedstawiają jesień widzianą moją codziennością. Mam nadzieję, że się Wam spodobają.

To wszystko na dziś Kobietki. Jeśli wpis się Wam podobał, dajcie znać w komentarzach.

Trzymajcie się ciepło i pięknie,

MK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *