Każda jest piękna, nie każda o to dba

Witam Was!

Dzisiejszy post będzie o tym, co mnie denerwuje. Ale spokojnie! Napisałam to raczej w pozytywnym tonie. Mam też na myśli inspirację, która jak ufam, wytworzy się w Was po przeczytaniu wpisu. Chciałabym, żebyście zaczęły zmieniać to i owo w najbliższym otoczeniu – w Was samych nie, bo jesteście Stylowymi Kobietami, nie popełniacie pewnych błędów. Jakich?

Chodzi mi przede wszystkim o zaniedbanie własnej urody. Już dawno myślałam, żeby poruszyć ten temat. Co chwilę pomysł przychodził mi do głowy, jednak zanikał pod wpływem innych koncepcji. Powiedziałam sobie – Stop, muszę się za to wziąć!

Będąc w szkole, kościele, sklepie, muzeum, restauracji i po prostu na ulicy nietrudno nie zauważyć panien niechlujnych. Nie brudnych, nieładnie pachnących dziewczyn, tylko ”niewyrośniętych” dziewczynek. Kobiet, które swoim wyglądem nie zachęcają do podania dłoni czy nawet podejścia bliżej. Kobiet, które szpilek nie widziały na oczy. Kobiet, których usta nigdy nie posmakowały błyszczyka. Czterdziesto/trzydziesto/dwudziesto – latek udających małolaty.

Oczywiście kobiety nie muszą non-stop nosić obcasów i pełnego makijażu, żeby wyglądać dobrze. Nie chodzi o maniakalność, ale przyzwoitą staranność. Na co dzień trampki też są w porządku. Liczy się odrobina chęci. Wystarczy lekki podkład lub korektor i twarz wygląda zdrowiej, promiennej. Odpowiednio przeczesane włosy prezentują się ładniej, niż splątana, oklapła fryzura, a koszula do spódnicy jest lepsza niż t-shirt. To naprawdę skomplikowane? Wymaga wielkiej trudności? Na pewno nie!

Może chodzi o lenistwo? Rozmawiając z Paniami, które o siebie za bardzo nie dbają dowiedziałam się, że najzwyczajniej nie mają ochoty ”wydziwiać” – wybierać ubrań godzinami. Zakładają czyste, wygodne ciuchy. Nie myślą o tym, czy coś do siebie pasuje. Nie mają dodatkowego ”problemu”. Makijaż? Gdzie tam! Wolą pospać dłużej przed pracą.

A obojętność? Podobno nie ma sensu przejmować się wyglądem. Mąż zobaczył już całą okazałość wybranki, chłopak – niech wie, jaka jestem, nie będę się dla niego stroić, niech nie wyobraża sobie nie wiadomo czego. Zresztą po co w ogóle dodatkowo „myśleć”? I tak ma się tyle spraw na głowie, więc ciuchy i szminkę lepiej zostawić na później.

Można by było wymieniać jeszcze więcej powodów, przez które kobiety o siebie nie dbają. Szczerze? Żaden z nich nie jest dobry. Kochane, powinnyście myśleć o swoim wyglądzie. Naprawdę! Zostałyście powołane do tego, by tworzyć piękno, by być piękne! Jesteście śliczne, ale niektóre z Was to ukryły. Jak chcecie czynić świat piękniejszym, skoro same nie chcecie być piękne?

Piszę to szczególnie do katoliczek. Jest mi bardzo przykro, gdy we wspólnotach modlitewnych czy zwyczajnie na mszach św. widzę niezadbane kobiety. Siostry w wierze, jak chcecie ewangelizować innych? Mówicie, że Boże stworzenia są wspaniałe, a same chodzicie w starych spódnicach do kostek (to nie kwestia pieniędzy, bo na wyprzedażach można kupić spódniczkę za 20 zł, w lumpeksach za nawet kilka zł). Nie jesteśmy muzułmankami, tylko katoliczkami. Powinnyśmy rozumieć, że kobiety zostały stworzone do piękna. Mamy przyciągać i błyszczeć wszędzie, gdzie się pojawiamy. Proszę więc Was, pomyślcie nad tym.

Kochane jeszcze Niestylowe Kobiety, przywiązujcie wagę do wyglądu, bo on wpływa na to, jak inni postrzegają Wasz sposób życia, charakter i usposobienie.

A Wy Stylowe Kobietki zgadzacie się ze mną? Piszcie, co sądzicie o wpisie. 

Dla przykładu i na miłe zakończenie posta (na pocieszenie) wstawiam zdjęcia zadbanych, pięknych Stylowych Kobiet. Mam nadzieję, że się zainspirujecie w jakiś sposób.

źródło: instagram @dajanaic

źródło: instagram @mamawatters

źródło: instagram aikocunanan

źródło: instagram @viva_a_viva

źródło: instagram @seaamnesia

Do następnego wpisu Kochane,

MS

10 thoughts on “Każda jest piękna, nie każda o to dba

  1. Nie wierzę w to co czytam… Po Twoim wpisie wnioskuje, że jedyne co kobiety mają do zaoferowania światu to swój wygląd. „Jak chcecie czynić świat piękniejszym, skoro same nie chcecie być piękne? „, myślałam, że świat staję się piękniejszy przez dobre czyny a nie tym, że ubierze się (według Ciebie) stylowo i dobierze się szminkę pod kolor spódnicy.
    „Kobiet, które swoim wyglądem nie zachęcają do podania dłoni czy nawet podejścia bliżej”-bardzo płytkie. Moim zdaniem cześć kobiet które świadomie rezygnują z makijażu, czy modnych ciuchów są dużo bardziej wartościowe od dziewczynek, które robią z siebie wyrocznie mody. Pokazuje to tylko ich pewność siebie, świadomość własnej inteligencji i zalet. Pokazują przez to, że są wartościowe same w sobie a nie przez to jak wyglądają.
    Dlaczego uważasz, że kobieta Twoim zdaniem ‚niechlujna’ jest gorsza? Niech każdy robi co chce, niech ubiera się jak chce i jeśli nie chce niech się nie maluje. Przecież to nie wygląd stanowi o wartości człowieka. Bardzo płytkie jest takie ocenianie ludzi. Czy chciałabyś, aby ktoś patrząc na Ciebie powiedział „jakaś głupiutka dziewczyna, tylko ciuchy i makijaż jej w głowie, nawet nie jej podać ręki” ? Pewnie nie, a Ty właśnie to robisz!

    Na koniec zostawię tu tylko cytat z Ewangelii Świętego Piotra:
    „Ozdobą waszą niech nie będzie to, co zewnętrzne, trefienie włosów, złote klejnoty lub strojne szaty, lecz ukryty wewnętrzny człowiek z niezniszczalnym klejnotem łagodnego i cichego ducha, który jedynie ma wartość przed Bogiem.”

    1. Alu, przykro mi, że tak odebrałaś wpis. Są o wiele ważniejsze rzeczy niż wygląd. Zrobiłam post po prostu o tym, co mnie denerwuje. Wiesz, tak jak dba się o czystość w pokoju, o to co się je, o duszę, o chłopaka/narzeczonego etc., tak i o wygląd też. Każdy musi się jakoś prezentować, a nie chodzić w porwanych ciuchach i tłustych włosach. Napisałaś „Niech każdy robi co chce (…)” – moim zdaniem w życiu nie chodzi o to, by robić, co się chce, tylko co należy. Jeśli chcę chodzić nago po ulicy, to mogę? Widzisz, „wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść”. Poza tym uważam, że kobiety, które o siebie nie dbają, grzeszą, bo zaniedbują urodę, którą dał im Pan Bóg. To jest moja opinia, możesz mieć swoją i to jest ok.

  2. Bardzo ładny post! Mnie też wkurzają te dziewczyny, bo mogłyby być takie ładne, a zwyczajnie im się nie chce. Masz rację, że gdy widzimy kogoś ubranego elegancko to mamy do niego większy respekt niż do kogoś ubranego w dresy. Coś w tym jest, widać kto jak ma poukładane życie. Gdy byłam mała miałam roztrzepane włosy i sama byłam nieogarnięta a jak zaczęłam wszystko odkładać na miejsce i tak się przykładać do nauki itd. to automatycznie zaczęłam czesać włosy w kucyka. To jak żyjemy przekłada się na to jak wyglądamy.

  3. Trochę mnie rozczarowal ten post. Sama nie maluje sie i uwazam, ze do niczego mi to niepotrzebne, bo i tak mam dlugie rzesy, piekne oczy i cerę i nie warto jej przykrywać. Chodze w butach sportowych, bo jezdze komunikacja miejska, a nie autem i duzo chodze. To niezalezne ode mnie, chcialabym miec auto i chodzic w szpilkach, ale to niemozliwe. Nie wiem, czego tu nie rozumiec… A jesli chodzi o styl, to kolezanki pytaly sie, gdzie dostac moje dresy, bo tak sie im spodobaly. Moich sukienek nigdy nie pochwalily 🙂 Nie wszystko jest tak czarno-biale jak piszesz.

    1. Rozumiem Twój punkt widzenia – mój jest inny. Niektórzy lubią dresy i w porządku. Są dresy ładne i nie, ale to już kwestia gustu.

  4. Ale też nie wszyscy chodzą do prywatnych szkółek, gdzie po zajęciach można leżeć w domu, malować paznokcie i myśleć jak się ubrać. Gdybyś była studentką państwowej uczelni, a nie prywatnej szkółki, to miałabyś poważniejsze problemy niż na jaki kolor pomalować paznokcie, jak dogodzić facetowi czy jakie robić fryzurki na kawkę z przyjaciółką…

    1. Bardzo dobrze, że nie wszyscy chodzą do szkół prywatnych. Przynajmniej nie doświadczą trudności niektórych z takich placówek. Moja uczelnia nakłada na studentów obowiązek wyrobienia 200 godz. praktyk każdego roku. W związku z tym myślę, że mam co robić. Poza tym prowadzę bloga – to też trochę zajmuje 😉

  5. Będę szczera, ten wpis jest płytki, bo zapominasz o tym, że dbanie o siebie nie ogranicza się tylko do makijażu, ale także do rozwoju intelektualnego. Dla mnie ważniejsze jest to drugie.
    Studiując na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, nie patrzyłam na swoje wykładowczynie poprzez pryzmat ich urody, ale poprzez wiedzę, którą się ze mną dzieliły, i za to je doceniam. Obecnie chodzę na zajęcia „ABC judaizmu”, które prowadzą m.in. dwie sympatyczne i piękne Żydówki. Pani Miriam ma delikatnie podkreślone duże, zielone oczy i może troszeczkę kremu BB na twarzy, ale ubiera się jak religijna Żydówka, czyli spódnica zakrywająca kolana nawet przy siedzeniu, bluzka z niewielkim dekoltem i rękawami maks. 3/4 oraz chusta zakrywająca włosy. Zaś rabinka ubiera się podobnie do pani Miriam, czyli skromnie, ale zakłada spodnie zamiast spódnicy i nie nosi chusty oraz nie maluje się. Nie wiem, czy one wpisują się w twój kanon zaniedbanej kobiety, ale wiedz, że obie szanowały religię osób uczestniczących w zajęciach, a także wykazywały się wiedzą na temat katolicyzmu, mimo że wcale nie musiały. Cenię w nich tą chęć pogłębiania swojej wiedzy oraz uczenia ich własnych dzieci tolerancji, niż to, czy się malują czy elegancko ubierają.
    Sama się nie maluję, bo mam problemy skórne, które stopniowo zwalczam u dobrego dermatologa. Stosowanie podkładu czy korektora nie zapobiegnie moim problemom, wręcz przeciwnie — jeszcze je namnoży. Już nie mówię o czasie, jaki trzeba poświęcić na znalezienie tego idealnego podkładu, czy cenie, która często jest zabójcza dla mojego portfela. Jeśli kobieta ma ładną cerę, to dlaczego ma ją przysłaniać warstwą makijażu? Bo ty i spora część kobiecego społeczeństwa tak chce? Bo to jest „norma” społeczna? Nie. Jest to raczej stereotyp kobiety.
    Również nie ubieram się mega elegancko, tylko wygodnie. Nigdy nie założę spódniczki, ponieważ źle się w niej czuję. Wolę spódnice do kolan i dłuższe, mimo że nie pasują one do mojego Leśmianowskiego wzrostu (155 cm), bo podobno mnie skracają. Nie chodzę w wysokich szpilkach poza weselami czy egzaminami, gdyż najzwyczajniej w świecie bolą mnie nogi. I tak, mogę więcej chodzić w szpilkach, ale moje jedyne kursy, jakie wykonuję, prowadzą prosto do biblioteki, do której pójście pieszo na obcasach może skończyć się złamaną nogą lub skręconą kostką.
    Poza tym, mam wrażenie, że zaprzeczasz sama sobie. Robisz wywiady z kobietami, które mówią o tym, że piękno to czynienie dobra, że styl to np. wygoda, a w tym wpisie uważasz, że piękno to jednak uroda i warstwa makijażu (większość kobiet na wrzuconych przez Ciebie zdjęciach ma pełny make-up plus photoshop).
    Jeśli chciałaś nakłonić swoje czytelniczki do zadbania o siebie poprzez stosowanie odpowiedniej pielęgnacji skóry i włosów i ubierania się w miarę estetycznie, to ci się nie udało. Bo estetycznie nie oznacza chodzenia w szpilkach, krótkich spódniczkach czy eleganckich koszulach, a dbaniem o cerę nie jest torturowanie jej tapetą.
    Pozdrawiam serdecznie
    PS. Krótka, bawełniana koszulka i trampki pasują do spódnicy. I założenie tak skomponowanego ubrania nie jest niestylowe, lecz wygodne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *