Co nieco o zaproszeniach ślubnych

Witajcie Kochane!

Śmieję się, że niedługo Welurowe Pantofle staną się blogiem ślubnym #weddingdream. Najchętniej czytacie posty o moim przygotowaniu do wesela. Nie ukrywam, że mnie to w jakiś sposób cieszy. W sumie myślę wciąż o kwiatach, świecach, materiałach, bieli i innych organizacyjnych (skądinąd fantastycznych, ale jednak) duperelach, więc najłatwiej mi o tym pisać. Dziś powiem Wam o zaproszeniach ślubnych! Uwaga, zrobiłam je własnoręcznie!

No może nie do końca i nie do końca sama, ale jednak było to DIY. Zaczęło się od tego, że wymarzyłam sobie otwieraną kartkę przystrojoną białą różą z odrobiną srebra i szarości, do tego eleganckie inicjały moje i narzeczonego i wszystko zapakowane w zalakowaną kopertę. Zaczęłam przeglądać internet. Żadne zaproszenia dostępne na rynku mnie nie zadowalały. Jeżeli jakieś mi się podobały, były za drogie, te tańsze nie do przyjęcia.

Po konsultacji z przyjaciółmi i oczywiście moim ukochanym stwierdziłam, że sama zajmę się zaproszeniami. Po czasie mogę powiedzieć: „Podjęłam dobrą decyzję.” Finansowo bardzo się opłaciło. Wydałam tak z sześć razy mniej od tego, ile kosztują podobne zaproszenia w sklepie.

A jak wyglądało robienie zaproszeń? Najpierw trzeba było pomyśleć nad konstrukcją kartki – jak ma się otwierać czy będzie w kwadracie, prostokącie, pionowa, czy pozioma i jaki ma mieć kolor. Kupiłam więc zestaw kopert i składanych arkuszy na Allegro, który mi odpowiadał. Następnie musiałam przygotować teksty i grafikę pierwszej strony. Wszystko trzeba było wydrukować w odpowiednich wymiarach, na odpowiednim papierze, pociąć i poprzyklejać. Potem doszły szczegóły: srebrna nitka, marker, lak. 

Myślałam, że zrobienie zaproszeń będzie łatwiejsze. Całe szczęście, że pomagała mi moja kochana Madzia Kazulak. Gdyby nie ona, na pewno nie dopasowałabym wymiarów grafiki, tekstów do kartek i wyszłoby totalne nic. Jestem zadowolona z naszej pracy, z efektu i z samej siebie, bo zrealizowałam to, czego się podjęłam. 

Pies Pani z drukarni bardzo nam pomógł 😀

Napiszcie koniecznie, co sądzicie o zaproszeniach. Bardzo mi zależy na Waszej opinii. 

Trzymajcie się ciepło!

MS

10 thoughts on “Co nieco o zaproszeniach ślubnych

  1. Zaproszenia piękne! Ale błędy językowe i stylistyczne dalej mnie drażnią. Chcę Cię czytać, ale nie jest lekko… 🙁

  2. Marysiu mi z radości leska się w oku kręci… przypomina mi się czas kiedy ja planowałam tren piękny dzień a to już w przyszłym roku 20 latek jak by wczorajsą piękne i oryginalne.. niepowtarzalne i to jest piękne całuje Cię Kochana❤

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *