Bóg, styl, kobiecość i lumpeksy – Marysia

Moje Kobietki!

W tym poście przedstawię Wam kogoś o wyjątkowym wyczuleniu na piękno. Kogoś, kto żyje w zgodzie ze sobą i nigdy nie owija w bawełnę. Powitajcie nową Stylową Kobietę – Marię Skonieczkę. To autorka bloga Królowa lumpeksowa. Dziewczyna o ekologicznej duszy i boskim temperamencie.

Chcecie poznać Marysię bliżej? Zapraszam! Warto.

Styl to?

– Otoczka którą wokół siebie tworzysz. Sposób ubierania, wymowy, najczęściej wybierany kolor i ulubiona szminka. Uważam, że styl kształtuje się w dzieciństwie, ale każdego dnia ewoluuje i dorasta razem z tobą. Styl jest czymś, co oddaje twoje wnętrze.

Twój styl w trzech słowach?

– Niebieski, kobiecość, wygoda.

Co najbardziej wpłynęło na obecny kształt Twojego stylu?

– Moje nawrócenie. Odkryłam, że kolorem mojej duszy nie jest czerń, tylko biel. Większość czarnych ciuchów porozdawałam koleżankom i zaczęłam namiętnie kupować białe, błękitne koszule. Teraz ubieram się w zgodzie ze swoim sercem. Czuję się w swojej skórze lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.

Twoje stylizacje są świetne, ponadczasowe. Opierają się na rzeczach kupionych w lumpeksach. Dlaczego postawiłaś na second hand’y?

– Dziękuję (śmiech). Od jakiegoś czasu bardzo bliska stała się mojemu sercu idea no waste. Zauważyłam, że kompulsywne kupowanie ubrań w sieciówkach poprawiało mi humor tylko chwilowo. W efekcie wiązało się to z wyrzutami sumienia i szafą wypełnioną niepasującymi do siebie ciuchami, które potem mi zalegały, a na końcu trafiały do koleżanek. Od kiedy kupuję w lumpach, wydaję o wiele mniej pieniędzy i też – o dziwo – kupuję rzeczy spójne, pasujące do siebie. Obecnie w sieciówkach robię zakupy sporadycznie – i tak najczęściej wybieram outlety. Staram nie włączać się w samonapędzającą się machinę kupna i sprzedaży. Czas wolny – zamiast w galerii – wolę spędzić na gotowaniu, adorowaniu Najświętszego Sakramentu, albo zwyczajnie na spacerowaniu po lesie.

Zdradzisz swój patent na znalezienie „perełki” w lumpeksie?

– Z przyjemnością! Jest nim…Maryja. Jakiś czas temu moja ciocia nazwała lumpeksy sklepami Maryi. Bardzo mi się ta nazwa spodobała. Od tego czasu zawsze proszę Maryję – którą traktuję, jak mamę – o odłożenie mi czegoś ładnego. Efekt? Znajduję zaplątaną na dziale dziecięcym sukienkę z falbanką, o której myślałam od dawna, albo spodnie COS za 2 zł. Jeżeli chcę naśladować Maryję z całego serca, to dlaczego nie mam się zdawać na Jej wyczucie stylu?

Co to znaczy, że lumpeksy są sklepami Maryi?

– Chodzi o skromność. Dla Maryi ubrania nie były celem. Miały być estetyczne, ale nie stawały się najważniejszą sprawą. Tak samo jest, gdy ktoś kupuje w lumpeksach. Są tam rzeczy tanie, z drugiego obiegu. Kiedyś miałam życiowe cele takie, jak np. kupienie markowej koszulki. Wyrzucałam pieniądze szalejąc na wyprzedażach. Teraz kiedy staram się być oddaną Maryi, uwolniłam się od potrzeby wyglądania tak, żeby ludzie mnie podziwiali i mi zazdrościli. Chcę wyglądać dobrze, bo jestem piękną córką Boga. Nie potrzebuję do tego latania po sklepach i odkładania każdego grosza na zakup plecaka z logo.

Wiele piszesz na blogu o Bogu. Odpowiadając na moje pytania również nawiązujesz do wiary. Bóg jest inspiracją dla Twojej działalności? Może jest kimś więcej?

– Jest moim Tatusiem. Troszczy się o moje potrzeby, wysłuchuje lamentów, daje mi pokój serca, o którym nawet nie śniłam. Dzięki drugiemu życiu, które otrzymałam w dniu swojego nawrócenia, zmieniło się wszystko, m.in. moje spojrzenie na siebie i innych.  Zyskałam radość życia, zwiększyła się moja empatia, ułożyły się moje sprawy zawodowe – zaczynam prawo jazdy (chociaż byłam przekonana, że nigdy nawet nie spróbuję). Wpuszczenie do swojego życia Kogoś, kto zadba o nie dużo lepiej niż ja skutkuje tym, że odnajduję się w sytuacjach i relacjach, o których kiedyś nawet mi się nie marzyło!

Historia Twojego życia nie jest łatwa, przeszłaś nerwicę. Co najbardziej pomogło w walce z chorobą?

– Moje nawrócenie. Kryzys psychiczny, przez który przechodziłam był bardzo silny. Prowadzący mnie psychiatra dr Kąkolewski w pewnym momencie podejrzewał dwubiegunówkę (tzw. choroba depresyjno-maniakalna). Pan Bóg posłużył się jego mądrością i lekami, które mi przepisał. Po dwóch miesiącach leki nie były już potrzebne! Pojechałam z rodzicami na pielgrzymkę do Izraela, by podziękować Bogu za cud uzdrowienia. Po powrocie udałam się do lekarza na wizytę kontrolną. Psychiatra zakończył moją farmakoterapię. Leki zastąpiłam codziennym spotkaniem z Jezusem na mszy św., adoracją, modlitwami wspólnotowymi, relacjami z bliskimi ludźmi i oczywiście terapią u psychologa.

Rada dla Stylowych Kobiet od Ciebie na to, by sprostać życiowym trudnościom?

– Adoracja i Komunia Święta. Patrzenie na Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie ma moc zmieniania naszego życia. Natomiast eucharystyczny Jezus zmienia serca z kamiennych w takie prawdziwe z ciała. Czerń zostaje wyparta przez biel.

Ja również wolę biel od czerni. Doskonale rozumiem Marysię. Też miałam w pewnym momencie swojego życia mocno pod górkę i tak samo tym, co mi pomogło, była wiara.

Maryś, dziękuję Ci bardzo za ten wywiad. Myślę, że Twoje wypowiedzi zainspirują sporo osób.

A co Wy Kochane myślicie o nowej Stylowej Kobiecie, jej historii i stylu? Napiszcie koniecznie w komentarzach. Nie zapomnijcie o obserwacji i lajkach na ig oraz fb Welurowych Pantofli.

Bloga Marysi znajdziecie tu.

Do napisania,

MS

*Zdjęcia są własnością Marii Skonieczki.

7 thoughts on “Bóg, styl, kobiecość i lumpeksy – Marysia

  1. Jak dobrze!
    Marysiu, raz jeszcze za Ciebie dziękuję Temu, który zapragnął, abyś BYŁA. Tak jak On JEST! I podobna do Niego! Jesteś Mu w tym potrzebna.
    Amen! Niech tak się dzieje!

  2. Kim dla Ciebie jest kobieta zadbana? Pytam, bo ile osób tyle „wizji” tego jak taka kobieta o siebie dbać powinna. Np. czy uważasz, że kobieta zadbana zawsze powinna mieć pomalowane paznokcie? Jak Ty podchodzisz do tej kwestii? Czy wolisz naturalne paznokcie, klasyczny lakier czy hybrydę? Jak wygląda zadbana kobieta w „zwykłe dni” np. gdy idzie na uczelnię/do pracy? Jesteś dla mnie od pewnego czasu punktem odniesienia w tej kwestii. Dawniej uważałam, że jeśli chcę być brana poważnie nie mogę pokazać, że interesuje mnie moda i kwestie urodowe. Pragnienie utrzymania metki „intelektualistki”, która do mnie przylgnęła, zamknęło mnie w tych ramach. Teraz widzę, że to wszystko co myślałam to głupoty. Jest tyle pięknych i zadbanych kobiet, które działają w dziedzinach nauki itd. , że widzę, że tak serio to nic mnie nie ogranicza. Nie muszę się wstydzić, że lubię te tematy. Dlatego chciałabym poznać Twoje zdanie 😀

    1. Bardzo Ci dziękuję za zadanie tego pytania. Jest to kwestia, która wymaga głębokiego zastanowienia się. O ile nie mam problemu z określeniem, kim jest kobieta zadbana, o tyle trudno mi powiedzieć, co wolno, wypada zadbanej kobiecie, co nie. Zadbana kobieta to – według mnie – ta, która oprócz stosowania podstawowych zasad higieny osobistej, pielęgnuje swój wizerunek (dba o urodę, codzienne stylizacje, włosy, ciało, etc.) w stopniu takim, który pozwala jej wyglądać przynajmniej schludnie, odpowiednio do danego miejsca, sytuacji, zgodnie z ogólnie przyjętą estetyką oraz czuć się pięknie. Co wolno, a czego nie wolno zadbanej kobiecie? Wydaje mi się, że wolno wszystko, co służy jej pięknu rozumianemu w kontekście filozofii klasycznej oraz chrześcijaństwa. Oczywiście trzeba w tym wszystkim być człowiekiem, który nie jest idealny, przeżywa chwile słabości, lenistwa etc. Musi być w tym wszystkim zachowany balans i zdrowy rozsądek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *