Netflix – wpis oryginalny

źródło: Pinterest.com

Kobietki,

jako dorosłe uczymy się, że niektórych rzeczy nie można zostawić na dłużej, bo zaczną śmierdzieć. Im dłużej się nimi nie zajmujemy, tym bardziej nieprzyjemny wytwarzają zapach. Jest tak np. z naczyniami. Jeśli nie chce nam się ich zmyć od razu, musimy pogodzić się z tym, że kuchnia nie będzie pachnieć świeżością. Ostatnio stwierdziłam, iż ta zależność dotyczy również zjawisk pozornie niegroźnych, zalegających w nas, którymi nie chcemy się zajmować dla świętego spokoju. Wszystko po czasie zaczyna śmierdzieć.

Mi zaczął śmierdzieć Netflix. Tak mocno, że z niego zrezygnowałam. Nie płacę już tej firmie za dostęp do (świetnych swoją drogą) filmów czy seriali i jestem dumna z podjęcia przeze mnie takiej decyzji. Chociaż muszę przyznać – trudno było pożegnać się z Netflixem. Naprawdę. Uwielbiałam dostosowywaną do moich upodobań listę produkcji filmowych i przede wszystkim oglądanie ich bez zacinania. Gdy jednak zaczęły do mnie docierać informacje o działalności Netflixa, nie tylko niezgodnej z moim sumieniem, ale wręcz obrażającej moje przekonania, wartości, a przede wszystkim wiarę, satysfakcja z nielimitowanego dostępu do filmów i seriali malała. Postanowiłam więc, że nie będę finansować tych działań i zrezygnowałam z subskrypcji domeny. Z jednej strony szkoda mi tego, z drugiej czuję ulgę, bo nie wspomagam kogoś, kto walczy z czymś, na czym mi zależy.

Piszę Wam to po to, by zachęcić Was do zastanowienia się nad rzeczami, które istnieją w Waszym życiu, a są niezgodne z tym, co macie w duszy. Może być to tak prozaiczne, jak subskrypcja Netflixa, a może być to coś znacznie poważniejszego, ale jeśli nic z tym nie zrobicie, zacznie Wam śmierdzieć i nie przestanie, dopóki tego nie sprzątniecie. Warto porządkować swoją codzienność regularnie, bo wtedy takich nieumytych, nieładnie pachnących naczyń będzie mniej.

Wiem, dzisiaj piszę tak filozoficznie, dziwnie i z patosem, ale myślę, że czasem tak trzeba. W końcu jesienna pogoda skłania do refleksji, czyż nie?

Do napisania Kobietki,

MK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *